Wstępne wyniki matur 2026 pokazują jedno wyraźnie: rozmowa o słabych wynikach nie może zatrzymać się na jednej ogólnopolskiej średniej. Średnia trafia na nagłówki, ale wyjaśnia niewiele — nie mówi, czego ten niski wynik dotyczy: zdawalności, poziomu osiągnięć, konkretnego przedmiotu, typu szkoły czy regionu, który widać dopiero na mapie wyników. Zanim więc padnie diagnoza całego rocznika, warto zapytać, gdzie problem faktycznie się skupia.
Wstępne dane to jeszcze nie pełny obraz rocznika
Informacja opublikowana przez Centralną Komisję Egzaminacyjną 8 lipca 2026 r. obejmuje wyłącznie egzamin przeprowadzony w terminie głównym, czyli w maju 2026 r. W Formule 2023 do egzaminów ze wszystkich przedmiotów obowiązkowych przystąpiło 321 314 tegorocznych absolwentów szkół ponadpodstawowych. Warto pamiętać, że jest to ok. 85 proc. wszystkich uczniów ostatnich klas i semestrów (ok. 377 tys. osób według Systemu Informacji Oświatowej), a do grupy „tegorocznych absolwentów” CKE zalicza również osoby z lat ubiegłych, które w 2026 r. po raz pierwszy podeszły do matury. Wynik ogólny trzeba więc czytać jako informację wstępną, a nie zamknięcie rocznika.
Centralna Komisja Egzaminacyjna, Wstępne informacje o wynikach egzaminu maturalnego przeprowadzonego w terminie głównym w maju 2026 r., s. 3: „Pełne wyniki tegorocznego egzaminu maturalnego (…) będą ogłoszone 11 września 2026 r.”
Zastrzeżenie to ma realny ciężar. Wyniki po terminie dodatkowym (czerwiec) i poprawkowym (sierpień) mogą jeszcze przesunąć obraz zdawalności — zwłaszcza tam, gdzie duża grupa absolwentów uzyskała prawo do sierpniowej poprawki.
Zdawalność ujawnia różne problemy w różnych typach szkół
Według danych wstępnych maturę zdało 81,1 proc. wszystkich tegorocznych absolwentów, którzy przystąpili do wszystkich egzaminów obowiązkowych. Prawo do egzaminu poprawkowego — a więc uprawnienie osób, które nie zdały dokładnie jednego przedmiotu — ma 12,3 proc. zdających. Kolejne 6,6 proc. nie zdało egzaminu z więcej niż jednego przedmiotu i do poprawki w sierpniu przystąpić nie może.
Rozpiętość między typami szkół jest jednak większa, niż średnia gotowa jest zdradzić. W liceach ogólnokształcących egzamin zdało 85,9 proc. absolwentów, w technikach — 71,3 proc., a w branżowych szkołach II stopnia — 15,4 proc. Odwrotnie rozkłada się kierowanie do poprawki: w technikach dotyczy ono 18,5 proc. zdających wobec 9,5 proc. w liceach. W branżowych szkołach II stopnia aż 56,2 proc. zdających nie zdało egzaminu z więcej niż jednego przedmiotu.
Dane o branżowych szkołach II stopnia trzeba przy tym czytać ostrożnie: przystąpiło do egzaminu zaledwie 1 671 absolwentów tego typu, o profilu odmiennym od uczniów LO i techników, więc odsetki opisują tu małą i nietypową grupę, a nie zjawisko masowe.
Liczby te nie wskazują przyczyn. Pokazują natomiast, że problem słabych wyników nie jest rozłożony równomiernie. Czym innym jest sytuacja, w której niemal wszyscy przekraczają próg zdawalności, lecz wyniki pozostają niskie na tle kraju, a czym innym rocznik, w którym znacząca część absolwentów w ogóle nie uzyskuje świadectwa dojrzałości.

Zdawalność to nie to samo co jakość wyniku
Egzamin maturalny nie jest wyłącznie formalnym progiem zaliczenia. Jest także informacją o stopniu opanowania wymagań przypisanych danemu przedmiotowi.
Ustawa o systemie oświaty, art. 44zzb:
„Egzamin maturalny jest przeprowadzany na podstawie wymagań określonych w podstawie programowej kształcenia ogólnego (…) oraz sprawdza, w jakim stopniu absolwent spełnia te wymagania.”
Wynika z tego, że analiza tych danych nie może kończyć się na pytaniu, ilu maturzystów zdało. Równie istotny jest rozkład wyników: ilu zdających znalazło się w najniższych klasach, ilu osiągnęło poziom średni, a ilu wysoki. Dopiero takie spojrzenie pozwala odróżnić problem minimalnej zdawalności od problemu zbyt niskiego poziomu przygotowania.
Sam próg zdawalności wynika przy tym z ustawy, a nie z komunikatu CKE. W 2026 r. dla przedmiotów obowiązkowych obowiązywało minimum 30 proc. — z języka polskiego, matematyki i języka obcego nowożytnego na poziomie podstawowym oraz z części ustnej. Jeden przedmiot dodatkowy na poziomie rozszerzonym zdawano bez progu zaliczenia. Ta zasada ma jednak datę ważności: w 2027 r. przedmiot dodatkowy nadal pozostaje bez progu, ale od 2028 r. również jego zdawanie obejmie próg 30 proc. — zmiana, która realnie podniesie poprzeczkę kolejnym rocznikom.
Polski, matematyka i angielski wskazują różne obszary ryzyka
W danych ogólnych dla Formuły 2023 średni wynik z języka polskiego na poziomie podstawowym wyniósł 59 proc., mediana 60 proc., a odsetek sukcesów 94 proc. Z matematyki średnia była taka sama (59 proc.) i mediana również (60 proc.), lecz odsetek sukcesów okazał się wyraźnie niższy — 86 proc. Z języka angielskiego na poziomie podstawowym średnia sięgnęła 78 proc., mediana 88 proc., a odsetek sukcesów 95 proc.
Jeszcze więcej mówi porównanie liceów i techników. W liceach średnie na poziomie podstawowym wyniosły: język polski 62 proc., matematyka 63 proc., język angielski 82 proc. W technikach — odpowiednio 52 proc., 50 proc. i 70 proc. Ta sama matura daje więc w dwóch typach szkół istotnie różny obraz osiągnięć.
Także tu nie sposób dopowiadać przyczyn, których w źródłach nie ma. Można natomiast postawić bardzo konkretne pytanie diagnostyczne: czy słaby wynik jest efektem jednego przedmiotu, czy szerszego wzorca widocznego równolegle w języku polskim, matematyce i języku obcym.
Staniny, centyle i mapa wyników — wyjście poza średnią
Wynik procentowy mówi, ile punktów uzyskał zdający. Nie mówi jednak, jak ten wynik plasuje się na tle pozostałych maturzystów. Dlatego rzetelna analiza sięga po skale pozycyjne: centylową i staninową.
Ustawa o systemie oświaty, art. 44zzk ust. 1:
„Wyniki egzaminu maturalnego są przedstawiane: 1) w części ustnej – w procentach; 2) w części pisemnej – w procentach i na skali centylowej”.
Mechanizm skali staninowej polega na przypisaniu wyniku procentowego do jednej z klas („najniższa”, „bardzo niska”, „niska”, „poniżej średniej”, „średnia” i wyższych). Kluczowe jest to, że granice procentowe tych klas ustala się co roku odrębnie, dla każdego przedmiotu i poziomu — zależą bowiem od rozkładu wyników danego rocznika. Przykładowo w jednej z siatek dla języka polskiego na poziomie podstawowym do klasy „niska” trafia przedział ok. 37–45 proc., do „poniżej średniej” ok. 47–55 proc., a do „średniej” ok. 57–65 proc.; w matematyce na tym samym poziomie odpowiednie przedziały są przesunięte niżej (klasa „niska” ok. 26–36 proc.). Aktualne granice dla 2026 r. należy odczytać z opublikowanych tabel staninowych i mapy wyników — nie z samej informacji wstępnej z 8 lipca.
Praktyczny wniosek jest jeden: nie należy patrzeć wyłącznie na próg 30 proc. Wynik formalnie zaliczony może wciąż oznaczać niską pozycję ucznia lub szkoły na tle kraju. Mapa wyników egzaminów pozwala dodatkowo filtrować dane po rodzaju egzaminu, roku i przedmiocie oraz analizować je terytorialnie — od województwa po pojedynczą miejscowość.
Zanim padnie diagnoza: co wynika z danych, a co nie
Po pierwsze, wynik indywidualny to jeszcze nie sprawa zamknięta. Absolwenci, którzy nie zdali jednego przedmiotu obowiązkowego, zachowują prawo do sierpniowej poprawki. Ustawa daje niewiele czasu na decyzję — pisemne oświadczenie o zamiarze przystąpienia do egzaminu w terminie poprawkowym składa się w ciągu 7 dni od ogłoszenia wyników, czyli w 2026 r. do 15 lipca. Sam egzamin poprawkowy odbędzie się 24 sierpnia (część pisemna) i 25 sierpnia (część ustna), a jego wyniki poznamy 11 września. Dopiero one domkną obraz zdawalności rocznika.
Po drugie, obraz krajowy składa się z bardzo różnych obrazów lokalnych. Rzetelna analiza zestawia zdawalność, średnie, mediany, rozkład wyników i staniny, a tam, gdzie to możliwe — dane z mapy wyników w podziale terytorialnym. Sam odsetek zdawalności bywa przy tym mylący, bo nie odróżnia szkół pracujących z uczniami słabszymi na wejściu od tych, które rekrutują najlepszych. To rozróżnienie próbują uchwycić wskaźniki edukacyjnej wartości dodanej (EWD), wyznaczane dla szkół ponadpodstawowych według nowego modelu: pozwalają one częściowo oddzielić „wynik na wejściu” od realnego wkładu szkoły w rozwój uczniów — czego surowy procent zdawalności nie pokazuje.
Po trzecie, konsekwencje słabego wyniku zależą od tego, gdzie się on koncentruje. Inaczej wygląda problem skupiony w matematyce, inaczej — rozlany na kilka przedmiotów obowiązkowych. Inne wnioski płyną z sytuacji, w której zdawalność jest przyzwoita, lecz wynik niski na tle kraju, a inne tam, gdzie dominują egzaminy niezdane. Bez tego rozróżnienia każda „ogólnopolska recepta” trafia w próżnię.
Wyniki matur 2026 jako narzędzie diagnozy, nie gotowa odpowiedź
Słabe wyniki nie wyjaśniają same siebie. Dane CKE pokazują skalę zjawiska, różnice między typami szkół i przedmiotami oraz miejsce wyniku ucznia w populacji zdających — ale przyczyn nie wskazują automatycznie. Dlatego odpowiedzialna lektura tych danych zaczyna się od spokojnej analizy: zdawalności, średnich, median, staninów, centyli i porównania lokalnego.
Dopiero wtedy można rzetelnie odpowiedzieć, gdzie leży problem — w pojedynczym przedmiocie, na poziomie podstawowym, w przygotowaniu do poprawki, w specyfice danego typu szkoły, czy w szerszym wzorcu wyników widocznym dopiero na tle gminy, powiatu, województwa i kraju.
Źródła
- Centralna Komisja Egzaminacyjna, Wstępne informacje o wynikach egzaminu maturalnego przeprowadzonego w terminie głównym w maju 2026 r. (8 lipca 2026 r.)
- Ministerstwo Edukacji Narodowej, Wyniki egzaminu maturalnego 2026: https://www.gov.pl/web/edukacja/wyniki-egzaminu-maturalnego-2026
- Mapa wyników egzaminów: https://mapa.wyniki.edu.pl/
- Ustawa z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz.U. 2025 poz. 881, z późn. zm.), art. 44zzb, art. 44zzk, art. 44zzl: https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20250000881
- Informacje CKE dla roku szkolnego 2025/2026: https://bip.cke.gov.pl/artykul/290/1951/rok-szkolny-2025-2026
